Rozmowa z płk Markiem Rusieckim, lekarzem chirurgiem, dyrektorem Wojskowej Specjalistycznej Przychodni Lekarskiej w Koszalinie.

- Czuje się pan bardziej lekarzem czy wojskowym?
-Zawsze przede wszystkim lekarzem. Lekarz wojskowy nie ogranicza się do pracy tylko w wojsku i dla wojska, przez ponad 30 lat pracowałem równolegle w różnych zakładach cywilnej służbie zdrowia.
-Jak wygląda kształcenie lekarzy wojskowych?
- Wtedy gdy ja odbywałem edukację medyczną, a było to w nie istniejącej już Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi były to normalne studia medyczne plus ok. 40 procent zajęć więcej przeznaczonych na szkolenie wojskowe od szczebla szeregowca do szczebla taktycznego. Więc nie było lekko. Lekarze wojskowi w pierwszej kolejności byli przydzielani do służby w różnych jednostkach wojskowych, nieliczni trafiali do szpitali.


Lekarz w jednostce wojskowej był odpowiedzialny za stan zdrowotny wszystkich żołnierzy(często również ich rodzin), za stan sanitarno higieniczny jednostki, zabezpieczał ćwiczenia na poligonach, dowodził pododdziałami medycznymi, odpowiadał za przechowywanie i rotację zestawów nienaruszalnych leków i sprzętu medycznego przeznaczonych jako zapasy na czas wojny. To tylko główne zadania, było ich znacznie więcej.
-Dokszłatłcał się Pan w międzyczasie?
-Tak. W nawale tych zajęć lekarze wojskowi znajdowali jeszcze czas na podnoszenie swoich kwalifikacji zdobywając różne specjalizacje medyczne na zasadzie wolantariatu, najczęściej w najbliżej położonych jednostki szpitalach cywilnych.
- A skąd w ogóle pomysł na medycynę?
-Jeszcze przed studiami pracowałem na oddziale chirurgii jako sanitariusz, następnie już na akademii medycznej myślałem o specjalizacji właśnie z chirurgii. Po prostu mnie to ciekawiło i czułem się w tym dobrze.
-Jest pan lekarzem wojskowym, ale jednocześnie od dłuższego czasu szefem cywilnej placówki medycznej. Jak układa się panu współpraca z cywilami?
- Pozwolę sobie sprostować słowo cywilnej na ucywilnionej. Współpraca układa się bardzo dobrze, łączy nas to samo posłannictwo – służba choremu człowiekowi, bez względu na jego płeć, wiek, rasę, zawód czy uniform, itd..
-WSPL i koszalińska Poliklinika były lecznicami dla mundurowych i ich rodzin, tzw. resortu. Dziś WSPL jest przychodnią ogólnodostępną. Zatem skończyły się przywileje dla munduru?
-Nie traktował bym tego jako przywileje. Istnieje specyfika wojskowej służby zdrowia, wynikająca z charakteru służby wojskowej i związanych z tym zagrożeniami zdrowotnymi. Przecież była też służba zdrowia kolejowa, górnicza i inne. To, że przychodnia stała się ogólnodostępną wyniknęło z kilku faktów a mianowicie: zmian w systemie ubezpieczeń zdrowotnych, uwarunkowań ekonomicznych, czy ze znacznym zmniejszeniem liczebności armii. Przyjmujemy wszystkich pacjentów, obecnie więcej cywilnych niż wojskowych, aczkolwiek naszym organem tworzącym jest nadal MON.

Rozmawiał: Tomasz Wojciechowski

Dodaj Temat

 reklama balticbd

calidozaworarka

 

ARKA zyczeniabn2017toplaserkoszalinlogo1

baneredu4you1

reklamamchecinski1                                                

teproogłoszenieopracebalticinfo1

lechbudIIetap

logo.rgb

e.sztorc.banner

inwestbohwawy

 

vertaxofertareklama1

banerekfotowoltaika210x240px3

 assetlogolarge

 

balticinfopl


logonieruchomosci ew1

logopraxis

pamprofil

 

4mobile

banerbogurscy
 banerek1
logo just
 
MAPA STRON I II
stat4u