sylwakus2Sylwia Kusiak jest wielokrotną medalistką turniejów i gal bokserskich w Polsce i Europie. Stoczyła grubo ponad sto walk bokserskich i mimo młodego wieku jest pewną siebie i doświadczoną zawodniczką. Rozmawiamy z nią o sporcie i kobiecości na ringu bokserskim.
- Bycie zawodniczką sportową, zwłaszcza bokserką- przeszkadza czuć się kobieco?

- Z pewnością wielu osobom wydaje się, że kobiety trenujące męski sport wyglądają jak "babochłopy". Jest sporo kobiet, które rzeczywiście tak wyglądają, ale ja do nich nie należę. Oczywiście najłatwiej i najwygodniej chodzić w dresie i adidasach, mając banalne wytłumaczenie, że się jest sportowcem i że się nie musisz stroić. Ale ja na codzień ubieram się bardzo kobieco, mam pomalowane paznokcie, przedłużone, sztuczne rzęsy, delikatny makijaż, buty na obcasie i noszę biżuterię. Nikt nie powiedziałby, że tak elegancka kobietka bije się na ringu i ma za sobą ponad sto stoczonych walk.

A jednak tak jest. Lubię uroczo i ze smakiem wyglądać, bo wtedy dobrze się czuję, a ludzie odbierają mnie bardzo poważnie i garną do takiej osoby. Z estetycznym i taktownym wyglądem jesteśmy też w stanie więcej załatwić i osiągnąć. Uważam, że dbanie o siebie jest fundamentem dobrego samopoczucia. Poza wyglądem zewnętrznym należy także pamiętać o byciu miłym, serdecznym, uśmiechniętym i życzliwym do ludzi człowiekiem.

 - Pamiętasz swoją pierwszą walkę?

- Swoją pierwszą walkę stoczyłam dokładnie 11 lat temu na gali boksu w niewielkiej miejscowości pod Szczecinkiem. Wygrałam przed czasem, w drugiej rundzie z ówczesną wicemistrzynią Polski. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że boks jest tą dyscypliną, w której pragnę się spełniać.

sylwiakus4

- Boks brzmi raczej mało kobieco...

- Wiem, brutalny, typowo męski sport, ale ja go pokochałam. Może dlatego, że byłam oczkiem w głowie swojego trenera, który mocno angażował się w każdy trening ze mną. Judo trenowałam przed boksem, dokładnie przez pół roku, jednak ciągle czułam, że to nie to i szukałam dalej "swojej" dyscypliny. Kiedy zajęłam się boksem trenerzy z judo kilkukrotnie namawiali mnie na powrót na matę, argumentując głównie, że boks kobiet nie jest dyscypliną olimpijską, a judo kobiet jest. Zmieniło się to dopiero w 2009r. - oficjalnie dołączono boks kobiet do dyscyplin olimpijskich.

sylwiakus1- A jak wspominasz swój pierwszy i jedyny do tej pory pojedynek w MMA?

- Stoczyłam jedną walkę w formule MMA w 2012r. z genialną Rosjanką Yaną Kunitskayą, którą przegrałam przez poddanie. Do walki przygotowywałam się ponad dwa miesiące, a to zbyt krótko aby dostatecznie opanować parter i obycie w mieszanych sztukach walki. Wszystko zatem przede mną, zobaczymy co przyniesie przyszłość i może kiedyś znowu wystąpię w klatce.

sylwiakus3- Podczas walki jaki strach jest silniejszy? Obawa przed przeciwnikiem, czy walka ze swoimi słabościami?

- Każdej walce towarzyszy strach. Ostatni mój pojedynek na gali boksu zawodowego u Tomasza Babilońskiego (Zimnoch vs Mollo) był dla mnie nie tylko ogromnym zaszczytem, ale też sporym stresem i zaniepokojeniem, że coś pójdzie nie po mojej myśli. W końcu walczyłam przed własną, szczecińską publicznością, której pragnęłam zaprezentować się jak najlepiej i wierzę, że tak właśnie było. Chciałabym ponownie wystąpić na tego typu gali, której towarzyszy tak wielka, medialna otoczka oraz rozgłos. Po raz pierwszy w życiu moja walka była transmitowana w Polsat Sport. Dla mnie to powód do dumy.

- Zdarzało Ci się znokautować kogoś poza ringiem?

- Boks jest sportem. Nie biję się na ulicy czy pod budką z piwem. Przez te wszystkie lata treningu nikogo poza ringiem nie pobiłam. Myślę, że to wynika z wielu powodów: unikam miejsc, w których może dochodzić do rękoczynów. Jestem też dość dużych gabarytów - 175cm i 79kg, więc mało kto będzie mnie pierwszy zaczepiał i prowokował, a ja z natury jestem spokojna i miła, nie wszczynam awantur. Wiem, że jednym swoim ciosem z pięści mogłabym zrobić komuś nieodwracalnie krzywdę. Wielokrotnie sparowałam i sparuję z mężczyznami cięższymi od siebie i często wygrywam.

- Jakie są Twoje dalsze plany sportowe?

- 9 marca rozpoczeły się Mistrzostwa Polski w boksie kobiet. Po mistrzostwo kraju sięgałam już sześć razy. Jestem osobą szalenie ambitną, która nie zaspokoi się srebrnym czy brązowym medalem. Często nawet złoto nie jest dla mnie w pełni satysfakcjonujące. Dopiero po krajowym czempionacie poznam dalsze, sportowe plany na ten rok.

Treningi bokserskie wyglądają różnie, w zależności na jakim etapie przygotowań jesteśmy. I to też nie jest tak, że my się ciągle bijemy. Sparingi i walki mamy dosyć rzadko.

- Kiedyś skończysz karierę sportową. Co dalej?

- Kiedyś trzeba będzie odejść ze sportu. Forma bokserska nie trwa wiecznie. Moja przygoda ze sportem była najpiękniejszą przygodą mojego życia. Przede mną jeszcze niewiele czasu w boksie i trzeba go odpowiednio wykorzystać. Wierzę, że Igrzyska Olimpijskie w Tokio będą ukoronowaniem tych wszystkich lat morderczej pracy. Nie wiem czy po zakończeniu kariery sportowej zajmę się dziennikarstwem. Wszystko zależy od tego, czy powiedzie mi się za trzy lata w Tokio. Boks jest moją największą pasją. Poza treningami jeszcze studiuję i dorywczo pracuję. Staram się jak tylko mogę udzielać w mediach, co po prostu lubię. 

Rozmawiał: Tomasz Wojciechowski


Sylwia Kusiak prowadzi także bloga pod adresem: http://sylwiakusiak.blog.onet.pl/

 

Dodaj Temat

 reklama balticbd

 

lechbudholenderska1

 

inwestbohwawy

balticinfopl

 brokbaner

dermalogicalogo1


logonieruchomosci ew1
arkalogo
logopraxis
 pamprofil

 

4mobile

ggggg1
 bbaner2
banerek1
 
MAPA STRON I II
stat4u