67845048 2302463406503827 3706034873497026560 oMariusz Król to pasjonat historii, rekonstruktor, zajmujący się dość nietypowym okresem, bo I wojną światową. Opowiada nam o swojej pasji.

- Pasji jest wiele. Czemu akurat rekonstrukcja historyczna?

-To naturalna konsekwencja naszych działań, naszych-czyli Stowarzyszenia Historyczno-Eksploracyjnego Odkrywcy. Takie rekonstrukcje pozwalają na rozwinięcie zainteresowań, oraz umożliwiają dzielenie się zdobytą wiedzą.

- No dobrze, ale akurat I wojna światowa? I do tego strona niemiecka? Rekonstruktorzy bazują najczęściej na okresie II wojny światowej, ewentualnie na średniowieczu lub epoce napoleońskiej…
- Rozmawialiśmy z kolegami ze Stowarzyszenia o założeniu GRH (Grupa Rekonstrukcji Historycznej) ale związanej z Koszalinem. Mimo, że w większości jesteśmy koszalinianami z urodzenia, to nasi dziadkowie przybyli na Pomorze Zachodnie z różnych części przedwojennej Polski. Ciężko byłoby znaleźć wspólny mianownik. Postanowiliśmy skupić się na Koszalinie. Okres II Wojny Światowej odpadł w sposób naturalny – większość stwierdziła, że nie będziemy odtwarzali jednostek niemieckich stacjonujących w tym czasie w Koszalinie.

Sięgnęliśmy więc głębiej - do I Wojny Światowej. W tym czasie -ni oczywiście wcześniej, od 1860r.- w Koszalinie stacjonował między innymi 54 Pułk Piechoty pruskiej. Czyli jednostka związana z Koszalinem. W dodatku służyli w niej, przynajmniej w początkowym okresie, Polacy. Jak wynika ze spisu przeprowadzonego w armii pruskiej zdaje się w 1867 roku, w rejencji koszalińskiej służyło 617 Polaków. To utwierdziło nas w kwestii wyboru.

- Skąd bierze Pan wiedzę o uzbrojeniu, odwzorowaniu mundurów? Chyba trudniej nabyć takie eksponaty niż te, dotyczące rekonstrukcji z innych okresów ?
-Nie ma jednego, konkretnego źródła wiedzy na temat uzbrojenia, umundurowania i wyposażenia żołnierzy pruskich z tego okresu. Jest to wiedza pozyskiwana z różnych miejsc i od różnych ludzi. Dużą część eksponatów związanych z 54 Infanterie Regiment v. d. Goltz otrzymaliśmy od kolekcjonera Zbigniewa Wojtkiewicza – można je obejrzeć w Salonie Historycznym pod hotelem Gromada w każdy czwartek od godz. 17.00.

- Ma Pan jakiegoś ulubionego generała, bohatera tamtej epoki?
-Nie, mam zbiorowego bohatera tamtych czasów – mianowicie Polaków, którzy służyli w armii pruskiej, rosyjskiej czy austriackiej - często z nadzieją, że przyczynią się do powrotu Polski na mapy Europy.

- Jak wyglądają inscenizacje tamtego okresu? Przygotowanie, organizacja, przebieg?
- Wszystko zależy od scenariusza i koncepcji. Można odtwarzać, rekonstruować konkretne sytuacje lub inscenizować potyczki, żeby pokazać metody walki. Przed inscenizacją jest oczywiście czytanie i omówienie scenariusza, przydzielanie charakterystycznych ról. Ewentualnie, jeśli jest duże pole bitwy jak w przypadku Operacji Boyen – przejście całego terenu inscenizacji, zapoznanie ze strefami pirotechnicznymi. Jest oczywiście odprawa mundurowa w poszczególnych grupach. Tuż przed inscenizacją następuje instruktaż i zasady bezpieczeństwa posługiwania się bronią hukową, potem pobieranie broni i amunicji. W inscenizacjach okresu I wojny Światowej nie pojawia się tyle pojazdów co w innych z okresu II wojny. Czasami jest samochód, działa, rower, motor... w większości jednak odbywają się działania w oparciu o siły ludzi i zwierząt, choćby konie.

 

- Pamiętam, że w Koszalinie też były takie pokazy?

- W Koszalinie prezentowaliśmy historię i artefakty związane z 54 Infanterie Regiment v.d. Goltz w muzeum, braliśmy udział w inscenizacjach związanych z odzyskaniem niepodległości przez Polskę – jako Powstańcy Wielkopolscy lub jako pruscy żołnierze.

- Proszę jeszcze opowiedzieć o waszej grupie rekonstrukcyjnej?
- Jestem członkiem Grupy Rekonstrukcji Historycznej Köslin, która jest częścią składową Stowarzyszenia Historyczno-Eksploracyjnego Odkrywcy. Odtwarzamy głównie żołnierzy z okresu I wojny, Powstańców Warszawskich, ludność cywilną. Jest wśród nas również kolega odtwarzający żołnierza wrześniowego.

- Niedawno miała miejsce inscenizacja walk o twierdzę Boyen. Twierdza ta była ważnym elementem linii obrony na obszarze Mazur w 1914 roku, gdy dwie armie rosyjskie próbowały okrążyć Niemców. Cała ta operacja nazywana jest między innymi bitwą pod Tannenbergiem. Czy w miarę wiernie udało się odwzorować tamto starcie?
- Co roku jeździmy do Giżycka mniej więcej w połowie sierpnia na cykliczną imprezę związaną z okresem I wojny światowej pod nazwą Operacja Boyen. To największa inscenizacja pierwszo wojenna w Polsce, odbywa się na terenie Twierdzy Boyen. W tym roku byliśmy w składzie 8 osobowym, mieszkaliśmy w koszarowcu nr 1 na terenie twierdzy. Mieliśmy ze sobą dioramę, za którą zdobyliśmy 2 miejsce w konkursie dioram. Trzonem samej inscenizacji jest zdobywanie Twierdzy Boyen przez wojska rosyjskie i obronę jej przez obsadę pruską. Każdego roku scenariusze są nieco modyfikowane, żeby nie powtarzać dokładnie tego samego, ale zawsze strona pruska skutecznie odpiera atak i wygrywa potyczkę.

- Mówimy o rekonstrukcji- a Pana praca zawodowa to?
- Mam własną działalność. Powstają tam grafiki, rysunki i inne mniej lub bardziej artystyczne prace, ale i drewniane zabawki, czy gry zręcznościowe, przerabiam też stare rzeczy na użytkowe. Ponadto fotografuję.

Rozmawiał: Tomasz Wojciechowski

Wywiad ukazał się w papierowym wydaniu tygodnika koszalińskiego "Miasto".

Foto: Roman Popiołek

Dodaj Temat

 baner balticinfo baterie1

 

upiotra1ab

 

ekosunreklama1ab

 

 

PRAXISreklamalogo

 reklama.e.warzynska

 

 

logo 03baner

 

reklamamchecinski1

 

 baner pokalogo

e.sztorc.banner

 banerunia2

 

 

 
 
 
 
MAPA STRON I II
stat4u