Zeznania świadków lub opisy związane z “Wilkołakami”, redagowane zapewne były pod dyktando aparatu bezpieczeństwa. Można zastanawiać się na przykład nad wiarygodnością dzienników prezydenta Zaremby, które wydane zostały dopiero w latach 70 tych. Kwestia wspomnianych pożarów, podpaleń domów czy próby zniszczenia urządzeń portowych mogła być niczym więcej, jak działaniem wycofującego się Wehrmachtu. Podpalenia miały się rozpocząć jeszcze przed bezwarunkową kapitulacją Niemiec. Rozbita 50 osobowa grupa niemieckich płetwonurków, którzy ponoć byli przeszkolonymi “Wilkołakami” może być z dużą dozą prawdopodobieństwa uznana za pozostawiony, wydzielony oddział dywersyjny. Niszczono wszystko, co mogło przydać się wrogowi - w bezsilnej złości tylko to Niemcom pozostało. Nie można wykluczyć, jednak, że w mieście gdzie ilość Polaków była znikoma dochodziło do walk ulicznych. Oddział Wehrmachtu ukrywał się nawet na szczecińskim cmentarzu. Wyłapano żołnierzy niemieckich, a po latach jeden z uczestników akcji opowiadał że nie był to żaden Werwolf.

Mnożyły się meldunki MO i UB mówiące między innymi o zatrzymaniu w sierpniu 1945r. Alfreda Bleischichta, który wraz z oficerem SS chciał wysadzić most na Odrze, a w grudniu tego samego roku - Guntera Krugera, spadochroniarza przerzuconego do Szczecina. Ten miał polecenie zorganizowania grupy, mającej odbić niemieckich żołnierzy z niewoli. I to jest zastanawiające, bo w czasie powojennego zamieszania ktoś miałby sobie zadać trud by zorganizować zrzut z Niemiec, zabezpieczyć dywersantowi pobyt w Szczecinie (zakładając, że nie przystąpił on do działania z “marszu”). A co z lotniskiem, z samolotem? Kto i w jaki sposób technicznie miałby to wykonać? Różne publikacje zajmują się Werwolfem. Można dowiedzieć się o zatrzymaniu Feliksa Ruska, schwytanego w maju 1945 podczas próby podpalenia jednej z kamienic w Szczecinie. Przyznał się on do członkostwa w Hitlerjugend, pomocy w maskowaniu bunkrów z bronią i materiałami.: „Gdy Rosjanie wkroczyli do Szczecina, w kwietniu 1945r, dostaliśmy rozkaz nie wychodzenia z budynków na czas jednego miesiąca. Po miesiącu mieliśmy rozpocząć naszą robotę.”

Niestety nie napisano jaka to miała być robota. Czy faktycznie człowiek ten czekałby z kompanami bezczynnie, miesiąc czasu w mieście zajętym przez Armię Czerwoną, po to by podpalić kilka domów? Wtedy gdy III Rzesza padała, jakie mogło to mieć znaczenie? Kolejna niejasność dotyczy opisu napadu bandyckiego na transport osadników polskich stojący na stacji przygranicznej Gumieńce pod Szczecinem w nocy z 10 /11 września 1945r. Autorzy przypisują ten atak Werwolfowi, powołując się na meldunek wysłany do Dyrekcji Okręgowej PKP w Szczecinie. Nie ma tam słowa o rabunkach dokonanych przez Werwolf! A jeśli sięgniemy do materiałów UB, to szybko okazałoby się że na pociągi pomiędzy Szczecinem a Stargardem napadali czerwonoarmiści. Wspomina to w swych pamiętnikach Gunter Vandree, świadek tamtych wydarzeń: "22.11.45. Wielu uciekinierów ze Słupska, Świdwina i Kołobrzegu maszeruje przez Gumieńce. Na dworcu Gumieńce leży wiele trupów między torami. Zostali obrabowani i zamordowani przez Rosjan (…) Dzieje się tak od wielu tygodni i nie widać temu końca."

Rozbestwieni “Wilkołacy” mieli też zaatakować między innymi Komendę Rejonową Szczecin-Południe. Do końca września 1945r. Rosjanie rozbili kilkanaście grup uznanych za Werwolf, dzięki czemu ilość napadów zmalała. Zatrzymano też dwunastu maruderów i bandytów. UB posiadało pewną ilość informatorów wśród pozostałych niemieckich mieszkańców Pomorza. Raport WUBP z początku maja 1945r. donosi o zatrzymaniu 67 osób należących do ugrupowań hitlerowskich. W czerwcu 1945r. na terenie powiatu Koszalin zlikwidowano uzbrojoną, 27 osobową grupę uzbrojonych, niemieckich bandytów. Czaplinek był miastem gdzie UB wykryło niemiecką radiostację nadawczą, znaleziono też ulotki propagandowe. Działanie grupy o nazwie “Deutsche Legion”, czy też mistyfikacja komunistycznego aparatu bezpieczeństwa?. Werwolf aktywnie miał działać w Szczecinku, podejmując akcje sabotażowe w okresie żniw. Kres działalności dywersyjnej przyniósł koniec roku 1946 i wzmagające się deportacje obywateli niemieckich do ich ojczyzny. Wtedy ostatecznie rozbito drobne grupy sabotażystów ze Stargardu, Choszczna i Trzebiatowa, którzy niszczyli urządzenia energetyczne i wodociągowe.

Wiadomo że napady, gwałty i morderstwa dokonane na Pomorzu Zachodnim obciążają w dużym stopniu żołnierzy i maruderów Armii Czerwonej. To jej komendanci wojenni specjalnie wyrzucali polskich i tak nielicznych osadników, by na to miejsce ponownie osadzić Niemców. Było to celowe powodowanie antagonizmów. Armia Czerwona traktowała Ziemie Odzyskane jako zdobycz wojenną, rabując mienie należące już do Polaków. Miały miejsce niezliczone grabieże dokonywane przez czerwonoarmistów, zarówno na Polakach jak też na rodowitych Niemcach. Inspektor z Ministerstwa Informacji i Propagandy pisał o stanie bezpieczeństwa w 1945r: "Kobiety polskie są narażone na stałe niebezpieczeństwo gwałtów ze strony żołnierzy Armii Czerwonej”. Polskie władze interweniowały oczywiście, ale niewiele mogły zrobić. Z Człuchowa, Bytowa, innych miejscowości płynęły zatrważające wieści. Dopiero gdy faktycznie ziemie te znalazły się pod zwierzchnictwem administracyjnym Polski, sytuacja uległa zmianie. Dr. Zenon Kachnicz, historyk badający dzieje niepodległościowe Pomorza Zachodniego, określa w jednej ze swoich publikacji działania Armii Czerwonej jednoznacznie: - “Dziś stwierdzić można że wiele mordów przypisanych Niemcom dokonanych zostało przez maruderów Armii Czerwonej, ale też przez Polaków.”

Werwolf istniejący jako zmasowana, podziemna siła zbrojna na terenach należących do nowej Polski, był wytworem oficjalnej propagandy. Wielu świadków tamtych zdarzeń i historyków tak właśnie uważa. A przecież, jakby na przekór, niełatwe stosunki Polaków i Niemców na Pomorzu ulegały poprawie. Jeszcze w połowie lat 50 - tych istniały szkoły z klasami niemieckojęzycznymi, niemieccy inżynierowie uczyli polskich pracowników obsługi maszyn w wodociągach, elektrowniach wodnych. Polska administracja zamierzała zatrzymać jak najdłużej przede wszystkim niemieckich specjalistów.

Tomasz Wojciechowski

Dodaj Temat

 baner balticinfo ogród bisss

 

upiotra1ab

 

ekosunreklama1ab

 

 

PRAXISreklamalogo

 

 

reklamamchecinski1

 

 

polanareklama1 2

 

 

 

 



 

 

 

 
 
 
 
MAPA STRON I II
stat4u