Chernobylreactor 1Katastrofa w czarnobylskiej elektrowni jądrowej miała miejsce dokładnie 26 kwietnia 1986 roku. Wtedy, w wyniku awarii przy przegrzaniu się rdzenia reaktora doszło do wybuchu oraz rozprzestrzenienia się substancji promieniotwórczych. Do dziś aktualne pozostają pytania: czy do tej tragedii musiało dojść? Kto zawinił? Czy był to przejaw megalomanii, a może ludzki błąd?

Lenin i piołun
Nazwa ukraińskiego miasta Czarnobyl w tłumaczeniu oznacza roślinę, a konkretnie piołun, który występuje w tym regionie. Natomiast powstała 18 km na północny zachód od miejscowości elektrownia jądrowa nosiłą imię- jakżeby inaczej- W.I. Lenina. To właśnie Czarnobyl ze względu na niską populację i łatwy dostęp do wody (lokalizacja nad rzeką Prypeć) został wybrany przez Ministerstwo Energii ZSRR na budowę elektrowni, co miało być zaszczytem.

Budowę rozpoczęto w 1970 roku. Jednocześnie, w pobliżu wzniesione zostało nowe miasto Prypeć, zaludnione przez 14 tysięcy mieszkańców. Na jego peryferiach działała fabryka Jupiter, produkująca ponoć nie tylko radia. Czarnobyl stał się regionalnym centrum o wielkich perspektywach. Plany polityków i wojskowych dotyczące instalacji w Czarnobylu były rozległe, bo miała się ona stać największą elektrownią jądrową na świecie, posiadającą aż 12 reaktorów. Do dnia wybuchu cztery reaktory już pracowały, a kolejne dwa były w budowie. Elektrownia w Czarnobylu już wtedy była jedną z największych na świecie.

Objęta została strategicznemu programowi wojskowemu dla armii radzieckiej, a nieopodal znajdował się ogromny radar systemu Duga. Nagle sen o potędze energii jądrowej komunistycznej Rosji runął.


Czy w Czarnobylu zawinił człowiek? A może sama awaria spowodowana była zbieżnością kilku czynników? Reaktor nie posiadał zaktualizowanego systemu bezpieczeństwa, miał niski poziom automatyzacji. Już podczas budowy elektrowni okazało się, że przez 45 sekund systemy kontrolne i bezpieczeństwa reaktora nie byłyby zasilane. W nocy z 26 na 27 kwietnia nieprawidłowo przeprowadzony test bezpieczeństwa doprowadził do przegrzania i częściowego stopienia rdzenia reaktora numer 4. Doszło do rozkładu chłodzącej go wody i wybuchu powstałego wodoru. Zapaliły się grafitowe elementy, obudowa reaktora została rozerwana, do atmosfery trafił radioaktywny pył. Czy cały test przeprowadziły osoby specjalnie przeszkolone, kompetentne,te które miały to pierwotnie zrobić? Nie.


Dwa wybuchy
Zgodnie z planem eksperymentu, od rana feralnego dnia moc reaktora była stopniowo obniżana aż do poziomu 50%. Wtedy jedna z okolicznych elektrowni nieoczekiwanie przerwała produkcję energii. Aby zapobiec niedoborom elektryczności, dyspozytornia mocy w Kijowie zażądała opóźnienia wyłączenia reaktora do wieczora. Nad przebiegiem eksperymentu i działaniem nowego systemu regulacji napięcia czuwać miała grupa specjalistów pod nadzorem Anatolija Diatłowa, zastępcy naczelnego inżyniera ds. eksploatacji bloków energetycznych nr III i IV.

Niestety, wszystko zostało przesunięte o dziewięć godzin z powodu nadchodzących uroczystości 1 maja i zgromadzenia energii elektrycznej potrzebnej do realizacji planu produkcji. Dzienna zmiana, zaznajomiona z procedurami już zakończyła pracę, zmiana popołudniowa szykowała się do odejścia, a nocna, rozpoczynająca pracę o północy, miała przejąć kontrolę reaktora już w trakcie całej akcji. Pierwotnie eksperyment miał być przeprowadzony za dnia, a zadaniem nocnej zmiany było czuwanie nad systemem chłodzenia wyłączonego już reaktora. Pracownicy, którzy rozpoczęli pracę o północy, nie byli przygotowani na napotkane warunki, a przekazane im opisy pełne były ręcznych poprawek.

Szefem zmiany nocnej był Aleksander Akimow, a operatorem odpowiedzialnym za obsługę reaktora Leonid Toptunow, młody inżynier z zaledwie 3 miesięcznym stażem pracy. O godzinie 23:04 z dyspozytorni mocy w Kijowie nadeszła wreszcie oczekiwana zgoda na wyłączenie reaktora.


Początkiem katastrofy było rozpoczęcie zrzutu prętów bezpieczeństwa do rdzenia reaktora, ale te-błędnie skonstruowane- zamiast przerwać działanie, zwiększyły jego moc. Z kolei wyciągnięcie głównego pręta kontrolnego spowodowało wzrost mocy reaktora o ponad 6000 razy w ciągu kilka milisekund. Zanotowano, że systemy bezpieczeństwa były wyłączone, a nawet nie działały w momencie wybuchu. Operatorzy nie zdawali sobie sprawy, że błąd w konstrukcji reaktora spowoduje wydzielenie się ogromnych ilości ciepła. Cały proces można bardziej obrazowo porównać do próby zatrzymania samochodu, w którym po naciśnięciu hamulca auto najpierw przyspiesza, a dopiero później rozpoczyna hamowanie.
O godzinie 1:24 czasu lokalnego, niespełna minutę po rozpoczęciu eksperymentu, miały miejsce dwie duże eksplozje. Połączenie pary wodnej i wodoru wysadziło w powietrze 1200 ton obudowy reaktora i zniszczyła dach.

Ta druga eksplozja miała już charakter wybuchu jądrowego z siłą około 300 ton trotylu. Po pierwszym wybuchu widoczny był czerwony płomień, a drugiej eksplozji towarzyszył płomień w kolorze jasnoniebieskim. Nad reaktorem tworzyła się chmura promieniotwórcza. Zajmujący się tematem katastrofy badacze są zgodni, że reaktor został doprowadzony do stanu który odbiegał od normalnych warunków eksploatacji. Reaktory typu RBMK-1000, takie jak ten w elektrowni w Czarnobylu, były masowo wykorzystywane w radzieckich elektrowniach, ale nigdy nie spełniały norm bezpieczeństwa obowiązujących w państwach zachodnich. Stosowano w nich jako paliwo uran którego nie trzeba było wzbogacać, dzięki temu reaktory typu RBMK były bardzo ekonomiczne, ale jednocześnie bardzo niestabilne.

Już po wypadku pozostałe reaktory zostały odcięte, a elektrownią zarządzano ze sztabu zarządzania kryzysowego, umieszczonego w bunkrze pod budynkiem administracyjnym czarnobylskiej elektrowni.

 

Co było dalej? Radioaktywny pył zaczął się rozprzestrzeniać do atmosfery z palącego się czwartego reaktora elektrowni. Pierwszym krokiem w likwidowaniu skutków awarii jądrowej było ugaszenie pożaru w hali głównej reaktora i dachu maszynowni. Strażacy z Czarnobyla i Prypeci ugasili ogień w ciągu trzech godzin od eksplozji, ale pozostał wciąż płonący grafit. Przybyli strażacy nie zostali poinformowani o niebezpieczeństwie kontaktu z radioaktywnym dymem i odpadami. Aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się promieniowania do środowiska zrzucono ze śmigłowców kilka tysięcy ton piasku, boru, dolomitu, gliny i ołowiu. To ugasiło płonący grafit i pochłonęło rozproszone w powietrzu substancje promieniotwórcze. Dwa tygodnie po awarii władze ZSRR postanowiły zabezpieczyć zniszczony blok elektrowni tak zwanym sarkofagiem – betonowym zabezpieczeniem z własnym systemem chłodzenia.

 

Pierwszy komunikat dla mieszkańców żyjących w promieniu 10 km od miejsca katastrofy wydano dopiero w 36 godzin po wybuchu. Dlaczego zwlekano? W kolejnych dniach przeprowadzona przymusowa ewakuacja ludności dotknęła blisko 350 tys. osób. Z powodu odniesionych ran, jak też w wyniku napromieniowania zginęło 31 pracowników elektrowni oraz strażaków. Na miejscu katastrofy było potrzebnych coraz więcej żołnierzy, których zaczęto sprowadzać z całego kraju.

Łącznie zostało narażonych na promieniowanie 650 tys. osób, tak zwanych likwidatorów, zaangażowanych w porządkowanie obszaru katastrofy. Władze nie zapewniły im rzecz jasna odpowiedniej ochrony przeciwko promieniowaniu.
Eksplozja w Czarnobylu spowodowała wyrzucenie w powietrze substancji promieniotwórczych, a wiatr przesunął radioaktywną chmurę aż do Skandynawii. Chmura ta przeleciała nad Skandynawią, po czym ponownie wróciła na Ukrainę. Druga skażona chmura przeleciała przez Polskę do Czechosłowacji i dalej do Austrii. Tam odbiła się od Alp i przyleciała z powrotem do nas. Najbardziej dotkniętymi obszarami były rzecz jasna Ukraina i Białoruś.


Pokłosie Czarnobyla
Katastrofy tej miary nie można było ukryć przed opinią publiczną i społeczeństwem. Co prawda władze ZSRR początkowo informację o katastrofie zachowały dla siebie, potem jej zaprzeczano. To doprowadziło do spekulacji i paniki.

Dopiero 14 maja Michaił Gorbaczow oficjalnie w przemówieniu powiadomił o awarii w elektrowni jądrowej w Czarnobylu, zapewniając że władze opanowują sytuację. Dwa dni po katastrofie informacje o niepokojących wskaźnikach przekazano do Warszawy , gdy w stacji pomiarowej w Mikołajkach odnotowano skażenie promieniotwórcze powietrza 550 tysięcy razy silniejsze niż zwykle.
Przygotowano plan ochrony przed skutkami skażenia promieniowaniem radioaktywnym - zdecydowano o podaniu jodu. Ponieważ brakowało tabletek, postanowiono wykorzystać płyn Lugola (czyli wodny roztwór jodku potasu i jodu). Jodek potasu miał zadziałać jak bloker radioaktywnego izotopu. Ponieważ tarczyca wchłania jod, podanie płynu Lugola dawało nadzieję na to, że ryzyko zachorowania na raka zostanie zminimalizowane. Czy słusznie?


Raport Lekarzy Przeciw Wojnie Nuklearnej szacuje liczbę zachorowań raka tarczycy po eksplozji w Czarnobylu na 10 tysięcy zachorowań, a wciąż istnieje możliwość kolejnych 50 tysięcy przypadków raka tarczycy. Dodatkowo w wyniku katastrofy doszło do dużej liczby deformacji płodów i śmierci 5 tysięcy niemowląt. Jeszcze w 2005 roku milion dzieci oraz 2 miliony dorosłych posiadało na Ukrainie status osoby poszkodowanej w wyniku katastrofy. - Z pewnością nastąpił wzorst zachorowań na raka tarczycy, co potwierdzają endokrynolodzy. Pamiętam, że ta chmura radioaktywna wcale nie była mała. Ludzie byli zdezorientowani, powątpiewano w oficjalne komunikaty władz. Te z resztą były niejasne i mało szczere. Chciano po prostu uspokoić społeczeństwo, bo zbliżał się dzień pochodu pierwszomajowego, a ten oczywiście musiał się odbyć. Oczywiście byliśmy zaskoczeni, że kazano używać płynu Lugola, doustnej formy jodu, który wykorzystywano przy operacji tarczycy. Krążyły plotki, na przykład by nie zbierać grzybów bo te moga zawierać metale ciężkie, są radioaktywne- wspomina tamten czas lekarz chirurg Marek Janus, mieszkaniec Koszalina.


Kto zawinił? Śledztwo w sprawie katastrofy w Czarnobylu zakończono, wysuwając wniosek że to personel elektrowni nie przestrzegał odpowiednich przepisów bezpieczeństwa. Co groziło skazanym? Dyrektor elektrowni Wiktor Briuchanow i naczelny inżynier Nikołaj Fomin zostali skazani na 10 lat pozbawienia wolności, zastępca naczelnego inżyniera ds. bloków III i IV Anatolij Diatłow na 5 lat, kierownik drugiego działu reaktorowego A. Kowalenko i kierownik zmiany B. Rogożkin na 3 lata, inspektor Państwowego Dozoru Jądrowego J. Łauszkin na 2 lata.


Co ciekawe, pozostałe reaktory w czarnobylskiej elektrowni niedługo później wróciły do pracy, ale też wstrzymano budowę innych radzieckich siłowni opartych na przestarzałej technologii. Ostatni pracujący reaktor elektrowni zamknięto dopiero w 2000 roku. W 2016 roku nad miejsce katastrofy nasunięto nowe zabezpieczenie, które ma wytrzymać kolejne 100 lat. Strefa wokół elektrowni w Czarnobylu do dziś jest zamknięta. Paradoksalnie, Czarnobyl ogarnął ostatnio ogromny pożar. Ponoć mówi się o pożarze na terenie ponad 100 hektarów, a przy okazji żywiołu do powietrza dociera zalegający na powierzchni radioaktywny pył...

 

Tomasz Wojciechowski

 

Tekst ukazał się w papierowym wydaniu tygodnika koszalińskiego "Miasto".

Dodaj Temat

 

 

PRAXISreklamalogo

 

reklamamchecinski1

 

 polanareklama1

 

 



 

 

 

 
 
 
 
MAPA STRON I II
stat4u